środa, 11 czerwca 2014

Rozdział 50 - Happy end?

Kochani.. Ja.. przepraszam. To już ostatni rozdział. Ja nie mam już pomysłów i tak dalej.. Ostatni rozdział jest specjalnie dla was długi byście nie mieli mi tego za złe... Pamiętajcie że was uwielbiam.


*około 2 miesiące później*
*Milagros*

-Mili? Wszystko w porządku? - usłyszałam przytłumiony głos Summer. Otarłam usta i podniosłam się z podłogi w łazience. Oparłam się dłońmi o umywalkę. Spojrzałam w swoje odbicie. Po moich policzkach spłynęły łzy. Wiedziałam że tak będzie..
Przepłukałam usta wodą - Milagros?
Wytarłam twarz i otworzyłam drzwi. 
-Jak się czujesz skarbie? - Summi przytuliła mnie lekko - Czy to..?
-Wymiotuję już kolejny dzień.. - znów się popłakałam. 
-Liam wie?
-Nie. Boję się mu powiedzieć. On nie chce mieć dzieci. A najbardziej boję się zrobi mi to samo co Louis zrobił Eleanor. 
-Summi? - usłyszałyśmy wołanie Harry'ego a potem pojawił się obok nas - Mili? Czemu ty do cholery płaczesz? 
-Ona jest chyba w cią.. - zatkałam jej usta dłonią. Spojrzała na mnie zdziwiona. 
-..ży? W ciąży?! Zabije skurwiela - Hazza już szedł do drzwi ale Summer złapała go szybko. 
-Nie możesz. Za to pozwalam ci zawieźć Milagros do ginekologa - wypchnęła nas w domu. Wsiadłam do samochodu Harry'ego a on zaraz po mnie. Jechaliśmy w ciszy a ja co chwilę wycierałam mokre policzki. 
-Czy ten skur.. Liam, wie że jesteś w ciąży? - mruknął nie patrząc na mnie. Wzruszyłam ramionami. 
-Martwi się tym od kiedy kochaliśmy się bez... zabezpieczenia - odparłam wbijając wzrok w drogę przed nami. Kątem oka zobaczyłam jak zaciska dłonie na kierownicy - Ale.. Hazz? Nie powiesz Niall'owi? 
-Muszę. On się martwi. Po tym jak twoja mama poroniła.. 
-Przestań Harry! 
-Mówię tylko że skoro jego tata znów się wprowadził i zajmuje twoją mamą, Nialler znów będzie ci poświęcał najwięcej uwagi..
-Mam nadzieje że nie. I naprawdę, błagam cię nie mów mu o tym że mogę być w ciąży - spojrzałam na niego. Westchnął ciężko.
-Zobaczymy.

Poprawiłam się w łazience i w nerwach czekałam aż Liam wróci do domu. Poszłam do kuchni i sprawdziłam czy z obiadem wszystko w porządku. Trzask drzwi, dłonie na moich biodrach i całus w szyję. 
-Hej kochanie - wymruczał mi do ucha. 
(...)-Jeżeli jednak coś to powiedz mi lepiej od razu(...) 
-Cześć - wymamrotałam, nagle odwrócił mnie ku sobie. Wrzasnęłam przestraszona. 
-Co się stało? - przełknęłam ślinę i pokręciłam głową.
-Nic. Absolutnie. 
-Jeżeli jednak coś to powiedz mi lepiej od razu - pogłaskał mi uspokajająco po włosach. 
-Jestem w ciąży! - wypaliłam i ze strachem czekałam na jego reakcję. Zamrugał kilka razy oczami i spojrzał na mnie uważnie. Puścił mnie i wyszedł z domu trzaskając drzwiami. Osunęłam się na podłogę wpatrując w szafkę kuchenną przede mną. Wiedziałam.. Wiedziałam. Siedziałam na tej podłodze nie wiadomo ile aż podniosłam się i wyłączyłam gotujący się obiad. Oparłam się o blat. Znów trzask drzwi. Jednakowoż niesamowicie zdziwił mnie widok Zayn'a. 
-Hej Kotku. Przyszedłem zjeść ci obiad - wyszczerzył się do mnie głupawo i zaciągnął się papierosem. Usiadł przy stole i patrzył na mnie wyczekująco. Ze spuszczoną głową nałożyłam mu kawałek kurczaka, pieczone ziemniaki i sałatkę. Postawiłam przed nim talerz i dałam sztućce. Usiadłam po drugiej stronie stołu - To co mu powiedziałaś że kazał mi tu przyjechać i cię pilnować byś nic sobie nie zrobiła? 
-Gdzie Liam jest? - wyszeptałam bawiąc się swoimi dłońmi. 
-A skąd mam to wiedzieć? 
-Jesteś przecież jego przyjacielem.
-A ty jego dziewczyną. Jak myślisz które z nas powinno to wiedzieć? - wycelował we mnie widelcem. Westchnęłam - No to jaką nowinę od ciebie usłyszał? 
-Jestem w ciąży - nagle Malik zakrztusił się jedzeniem. Spojrzałam na niego marszcząc brwi. Pobiegłam do kuchni po szklankę wody i podałam chłopakowi. Dyszał chwilę i odstawił szklankę. Założyłam kosmyk włosów za ucho.
-No to dowaliłaś Kotku - przeczesał palcami ciemne włosy.
-Mógłbyś nie mówić do mnie 'kotku'? - mruknęłam. Wyszczerzył się do mnie.
-Skoro cię to irytuje to nie - przewróciłam oczami, wstałam od stołu i zabrałam jego pusty talerz, skierowałam się do kuchni by zmyć brudny talerz. Poczułam dłonie na biodrach. Wrzasnęłam i upuściłam talerz na podłogę, rozprysł się na milion małych kawałeczków przypominających rozbite lustro. Odwróciłam się twarzą do Mulata. Nadal trzymał mnie za biodra. Na jego twarzy igrał cwany uśmieszek. Zrzuciłam jego dłonie.
-Co ci odwala? - warknęłam i kucnęłam by pozbierać szkło. Podał mi zmiotkę i pomógł wrzucić resztki talerza do kosza. Wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów. Szybko wyrwałam mu ją i schowałam do tylnej kieszeni spodni. 
-Myślisz że tam nie sięgnę? - poruszył dziwnie brwiami.
-Nie będziesz przy mnie palił i truł mojego dziecka! - rzuciłam się biegiem do drzwi sypialni. Zatrzasnęłam je tuż przed nosem Zayn'a. 
-Wracaj tu ty mała...! 
-Nie kończ Zaza - uchyliłam drzwi i zobaczyłam Liam'a z Zayn'em. Przełknęłam głośno ślinę - Możesz iść - mruknął Liam do Malik'a. Przymknęłam drzwi i wycofałam się do łazienki. Ją również zamknęłam. Po chwili Payne zapukał.
-Zajęte! - zawołałam. Przysiadłam na skraju wanny. Mój ukochany wkroczył do pomieszczenia i kucnął naprzeciw mnie i położył dłonie na moich kolanach. 
-Jak się czujesz Aniele? - pogłaskał mnie delikatnie po policzku. Wpatrywałam się uważnie w mojego chłopaka. 
(...)-Gdzie byłeś?(...)
-Gdzie byłeś?
-Musiałem chwilę pomyśleć. Byłaś u ginekologa? - pokiwałam głową - I wszystko jest okej? 
-Tak, wszystko. 
Liam sięgnął za moimi plecami i odkręcił ciepłą wodę, napełniając wannę. Złapał mnie za dłonie i postawił do pionu. Zaczął rozbierać po czym podniósł mnie i delikatnie wsadził do wanny. Usiadł obok wanny i wpatrywał się to w moją twarz to w mój brzuch. Spuściłam wzrok na taflę wody. 
-L..Liam? Cieszysz się z dziecka? - wyszeptałam i kątem oka obserwowałam Payne'a. 
-Ja.. t..tak - poczułam łzy w kącikach oczu.
-Zawahałeś się - odparłam i wytarłam pierwszą łzę. 
-Mili to nie tak - położył dłoń na moim ramieniu.
-Błagam Li, możesz mnie zostawić ale nie rób tego co Louis zrobił Ellie. Proszę.. - powiedziałam cicho.
-Nie zostawię cię. Chcę tego dziecka Malutka. Ta informacja to był dla mnie szok. Dlatego ja tak.. 
-Tak, rozumiem. Dasz mi ręcznik? - podał mi materiał i pomógł wyjść z wanny. 


*Jakiś czas potem*

-Wreszcie coś widać - uśmiechnęłam się do swojego odbicia w lustrze. Położyłam dłonie na swoim wystającym lekko brzuszku. Liam stanął za mną i przykrył moje dłonie swoimi.
-Moje dwa skarby.. - pocałował mnie szybko i usiadł na łóżku. Złapał za telefon i nakierował go na mnie. Zrobił zdjęcie - Będę teraz robił zdjęcia. Byś wiedziała że maleństwo cały czas rośnie - nachyliłam się do niego i pocałowałam. 
-Kocham cię.
-Kocham WAS.
-Nie wiesz jak się cieszę że jednak chcesz tego dziecka - usiadłam mu na kolanach. 
-Zawsze go chciałem! - oburzył się ze śmiechem. 
-Nie zawsze. 
-Już nie dyskutuj ze mną. Spać. Musisz teraz się wysypiać by nasz skarb też był zdrowy - pocałował mój brzuch. Zachichotałam i ułożyłam się do łóżka. Wtuliłam się w tors Liam'a. 

*Liam*

Przytulałem moją Malutką. Jest najlepsza. I mój malutki skarbek w jej brzuchu. Ma rację, najpierw się trochę.. zdenerwowałem. Nie planowałem na razie dzieci. Milagros ma dopiero 18 lat.. ja w prawdzie trochę więcej ale sam fakt że Mili sama jest jeszcze dzieckiem... 
Malutka mruknęła coś przez sen. Westchnąłem pod nosem i cmoknąłem ją po głowie i zasnąłem. 

-Liam - usłyszałem histeryczny głos Mili. Zdałem sobie sprawę że też płacze. Otworzyłem szybko oczy i usiadłem obok niej.
-Co się stało? 
-J..ja krwawię.. - wyszeptała. Nie powiedziałem nic, wziąłem jej płaszczyk i wziąłem ją na ręce. Cały dół jej koszulki był we krwi, ale nie myślałem o tym by dać jej coś na przebranie, musiałem od razu zawieźć ją do szpitala. Jechaliśmy w ciszy. Mili wpatrywała się bez mrugnięcia okiem w świat za oknem. Chciałem położyć dłoń na jej udzie i powiedzieć że wszystko będzie dobrze.. ale nie wiem. Nie mogę. Nie mogę dać jej nadziei skoro sam jej nie mam. 
W szpitalu lekarze zabrali ją a ja usiadłem na krzesełkach przed salą. Wsparłem łokcie o kolana a głowę o pięści. Martwię się o moją Malutką. Po chwili pielęgniarka podeszła do mnie ze smutną miną.
-Panie Payne.. bardzo mi przykro - wyminąłem ją i ruszyłem w miejsce gdzie była Mili. Siedziała na łóżku i płakała. Podbiegłem do niej i przytuliłem. Załkała i wtuliła się we mnie. Wziąłem ją na ręce i położyłem się na łóżku przytulając ją do siebie. Wyjąłem komórkę i wybrałem numer Louis'a. 
-Lou, proszę.. przyjedź. Nie dam rady prowadzić. Jesteśmy w szpitalu..
-Jasne Li. Zaraz będę.. 

*Dwa tygodnie później*
*Milagros*

-Mimi? Jak się czujesz? - usiadła obok mnie Summi. 
-Dobrze - wyszeptałam. 
-Skarbie.. przykro mi.. 
-Wiem. 
-Czemu jesteś taka obojętna? - położyła dłoń na moim ramieniu. Łzy po raz kolejny tego dnia spłynęły po moich policzkach.
-Straciłam to maleństwo. Nie wiem czy jest już po co żyć..
-A Liam? Kocha cię przecież..
-Summer? Możesz nas na chwilę zostawić? - zobaczyłam Liam'a w drzwiach. Summer opuściła pomieszczenie. Liam oparł się o ścianę naprzeciw łóżka na którym leżałam - Aniele.. My.. my chyba musimy się rozstać.
Tak, właśnie teraz moje życie straciło sens a serce pękło na milion kawałków jak to cholerne lustro...

KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ

No co wy. Żartowałam :D To nie jest koniec. Nie byłabym sobą gdyby Liam czegoś nie spieprzył. Właśnie skończyliśmy pierwszą część tego ff. Teraz zaczniemy część 2. Przepraszam jeżeli ktoś się na mnie wkurzył za ten mały żarcik, ale nie mogłam się powstrzymać ;* Mam nadzieje że będziecie czytać 2 Część i przeżywać razem ze mną wzloty i upadki Mili i Liam'a :') Kocham Was ♥
~I takie ogólne inf a temat czasu dodawania. Aż do hmm około dwudziestego czerwca terminy publikacji rozdziałów będą jeszcze bardziej ruchome nić zawsze. Co do Angel - Nie mam pojęcia kiedy będzie rozdział. Prawdopodobnie dopiero w weekend :// 

12 komentarzy:

  1. Nie byłabyś sobą, gdyby Liam czegoś nie spieprzył xd
    Jak mogłaś uśmiercić to dziecko?!
    :((((((((((

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja juz myslalam ze to koniec, a ty wkręcasz oj nie ladnie. Nu nu nu.
    Czemu musiała poronić? A Liam ja zostawic?
    Czekam na kolejny <33 ;**

    OdpowiedzUsuń
  3. A już się bałam że to koniec ! Dziewczyno, nie strasz ! Ciekawe dlaczego Li nie chce być z Mili ! Wiesz co robić i na co czekam :3

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak sie wystraszyłam ! Argh... Czekam na 2 część z niecierpliwością.
    <3 *-*
    ~D.

    OdpowiedzUsuń
  5. TY MENDO JEDNA!!! O Boże, już się bałam... JAK MOGŁAŚ?! I tak cię kocham XD <33

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tutaj z łzami w oczach, zalamana czytam, a ty mi notka dwa pod rozdziałem piszesz.
    Mili poroniła :c
    Ale dupa z Liama -.-
    Jasne. ..zostaw Milagros kiedy najbardziej cię potrzebuje.
    Będzie druga część. .jprld...na prawdę myślałam, że to koniec!
    To ja czekam na następny rozdzial..może nie umre z stresu co dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. nie moge sie doczekac aż się dowiem co się stało ! hahaha : )

    OdpowiedzUsuń
  8. Bez jaj!!! Liam To Dupek i kropka. Piękna część!

    OdpowiedzUsuń